09.06.06

O nieodpartej chęci wynurzenia się.

Opublikowany w Wynurzenia @ 11:38 przez euphor

Zawsze myślałem, że nie mam nic do powiedzenia. Nie, może inaczej. Zawsze sądziłem, że to, co mam do powiedzenia rzadko znajduje jakiegoś odbiorcę. Może dlatego, praktycznie nigdy nic nie mówiłem albo ograniczałem się do przyziemnych rozmówek. Nie dzieliłem się moimi wynurzeniami z innymi. Nie widziałem w tym żadnego, większego sensu. Owszem, bywały chwile uniesienia intelektualnego i wiary w to, że zaistniała słowna potyczka przekształci się w coś ciekawego. Mniejsza już z tym, że przeważnie przybywały one w pubie przy złocistym nektarze, tudzież na ławce parku (przy mniej złocistym) i (z racji takiego a nie innego audytorium) szybko schodziły na temat: “Ty, patrz jaka dupa” albo “Kulturalnie się nabzdryngolmy” oraz “Siem najebłem”. Lubię to, owszem, he he. Brakuje mi jednak możliwości wypowiedzenia się na jakiś temat i nie usłyszenia przytaku w wersji “nie marudź, polewoj”. Myślę, że tu będe miał taką możliwość. Pozostaję mi życzyć sobie szczęścia i wytrwałości w karierze bloggera. Wam kochani życzę… również szczęścia i wytrwałości oraz otwartych umysłów i wyrozumiałości.

Skomentuj